Jak może wyglądać fobia specyficzna? Historia Marty i gołębi
Ta historia jest fikcyjna, ale podobne przeżycia ma wiele osób.
Marta mieszka w centrum miasta, blisko rynku. W teorii – wszystko, co lubi: kawiarnie, zielone skwerki, sklepy, blisko wszędzie. W praktyce – nie może spokojnie przejść przez plac. Już z daleka widzi je – gołębie. Serce jej przyspiesza, czuje napięcie w klatce piersiowej. W głowie jedno: „co jeśli któryś podleci?”. Czasem zawraca, czasem zamiera. Kiedy nie da się ominąć, mocno zaciska dłonie i przechodzi „na bezdechu”.
Nie potrafi tego wytłumaczyć. Gołębie „nic nie robią”. Ale sam ich widok wywołuje panikę. Unika więc spacerów, omija parki, rezygnuje z wydarzeń na świeżym powietrzu. Najchętniej w ogóle nie wychodziłaby z mieszkania. Na parapetach zamontowała kolce, żeby tylko jakiś gołąb nie pojawił się w oknie. Bliscy mówią: „weź się w garść, to tylko ptaki”, ale Marta wie, że dla niej – to nie takie proste.
Lęk Marty jest realny – Marta cierpi na fobię specyficzną dotyczącą gołębi. Fobia to intensywny, nieadekwatny lęk przed konkretnym obiektem lub sytuacją. Może dotyczyć zwierząt, wysokości, krwi, burzy, a nawet wind czy mostów. Przeczytaj też historię Eweliny, która cierpiała na fobię przed burzami.
Fobia specyficzna może wydawać się „mało ważna”, ale realnie ogranicza życie. Warto dać sobie szansę na zmianę – umów się na konsultacje


















